poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 19

**********
Noc z Tomsonem była cudowna. Niestety kiedy się obudziłam jego nie było już w łóżku, zapewne poszedł na miasto. Więc sama postanowiłam, że też tam pojadę zrobić jakieś zakupy, może się spotkamy. Kiedy otwierałam już drzwi usłyszałam wrzask.
-Stóóóóóój !! - Krzyknęła Basia na pół hotelu po chwili pytając gdzie idę.
-Zamierzam iść na miasto po jakieś zakupy. 
-To czekaj na mnie pojadę z tobą. - Kiwnęłam głową i chwilę na nią poczekałam. Po udanych zakupach wracałyśmy taxówką do hotelu, z myślą że dziś trzeba będzie się powoli pakować bo Wojtek wychodzi jutro ze szpitala. Będąc już w hotelu, na moim łóżku znów zobaczyłam kolejną karteczkę. " Spotkamy się dziś w restauracjii na Bearstreet ? Będę czekał o godzinie 20:00 ". Kiedy przeczytałam karteczkę uśmiechnęłam się od ucha do ucha.
-Chyba Tomek lubi bawić się w te karteczki - Powiedziałam do Basi, po chwili wybuchając śmiechem. Pomyślałam sobie, że to może jakaś kolacja po zaręczynowa więc szybko się naszykowałam bo do 20:00 zostało mało czasu, kiedy byłam już gotowa wyszłam z hotelu. Zorientowałam się, że ulica którą podał Tomek w liście jest niedaleko, więc postanowiłam, że przejdę się tam na piechotę. Idąc w stronę restauracji usłyszałam jak ktoś trąbił na mnie z sportowego samochodu. Kiedy przejeżdżał obok mnie zwolnił uchylił okno i ku mojemu zdziwieniu to był Wojtek.
-Wojtek ? Co ty tutaj robisz? miałeś wyjść ze szpitala jutro .
-Właśnie wybierałem się na randkę z Basią. A ze szpitala wypuścili mnie dziś.
-Tak?! Nic mi nie mówiła, a gdzie się spotykacie?
-Niedaleko, na ulicy Bearstreet. - Chwile pomyślałam i wybuchnęłam śmiechem.
-Eh... to dziś pomyliłeś dziewczyny zostawiając liścik na moim łóżku - Spojrzał się na mnie dziwną miną, zatrzymał samochód i walną się w czoło.
-No to fajnie... - Powiedział śmiejąc się, i otwierając mi drzwi od samochodu.
-Chodź Madziu... Mamy dziś randkę - Powiedział żartobliwie. Wsiadłam do samochodu i postanowiliśmy że pojedziemy do parku pogadać o tym co się zmieniło i co się stało nowego. Tak po przyjacielsku. Wytłumaczyłam mu, że Tomson dzień temu mi się oświadczył i myślałam że to on zostawił liścik. Rozmawialiśmy też dużo na temat Basi. Kiedy spacerowaliśmy po parku zaczęły mnie boleć nogi po szpilkach, więc zdjęłam je i trzymałam w ręce. Po drodze kupiliśmy sobie w jakimś sklepiku żelki, jakieś soczki i siedliśmy na ławce. Fajnie było pogadać z Wojtkiem o tym wszystkim.
U Tomka :
Wracałem właśnie z Supry, kupując sobie nowe buty kiedy nagle po drodze spotkałem Basię. Jak zwykle dałem jej buziaka w policzek na przywitanie i spytałem się gdzie idzie.
- Właśnie miałam zamiar pochodzić po parku i się trochę odstresować przed jutrzejszym dniem..
-No tak jutro ze szpitala wychodzi Wojtek. - Odpowiedziałem uśmiechając się. -Przejdę się z tobą. - Kiedy wchodziliśmy do parku, dałem Basi bluzę, bo najwyraźniej było widać że jest jej zimno. Spacerując w mroku zobaczyłem na ławce strasznie podobną dziewczynę do Magdy, na początku nie mogłem w to uwierzyć że to ona. Podszedłem bliżej i zobaczyłem, że to faktycznie ona, a co było dziwne siedziała na ławce z Wojtkiem, obydwoje byli ślicznie ubrani. Złapałem Basie za rękę, chowając się z nią za drzewami. Obserwowaliśmy ich cały czas, ale nic nie słyszeliśmy, kiedy po paru minutach było widać jak idą do Wojtka samochodu obejmując się w ramionach. Byłem strasznie zły tak samo jak i Basia. Zastanawiałem się co on tutaj robi. Poszliśmy od razu za nimi. Będąc już pod hotelem zobaczyliśmy że stoi tam już Wojtaka samochód. Czym prędzej weszliśmy do środka, i z hukiem weszliśmy do pokoju w którym była Magda i Wojtek.
- Macie nam coś do powiedzenia ? -Wykrzyknęła Basia. Magda przebrana była już w dresy tak samo jak i Wojtek.
-Ale o co wam się rozchodzi ? - Powiedział Wojtek który niby kompletnie nic nie wiedział.
U Magdy :
*****
-Jak to nie wiecie o co nam się rozchodzi ?! Widzieliśmy was w parku, jaką mieliście romantyczną randkę ! - Wykrzykną Tomek do Wojtka rzucając się do bójki. Na szczęście udało nam się z Basią ich rozdzielić.
-Tomek !! Uspokój się to nieporozumienie !! - Wykrzyczał Wojtek.
-Nieporozumienie ? To niby co tam robiliście, razem ? Widziałem was !! - Nie mogłam już tego znieść. Nie miałam ochoty się mu tłumaczyć, bo był po prostu zazdrosny.
- A wy ?? Czemu ona ma twoją bluzę !! I ja przynajmniej się z Wojtkiem nie całowałam, tak jak wy razem w szpitalu !! - Wykrzyczałam mu prosto w twarz, zdejmując pierścionek który po chwili rzuciłam w jego stronę. Rozpłakałam się i wybiegłam z pokoju. Oboje spojrzeli się na siebie i za pewne zastanawiali się z kąt ja to wiem.

2 komentarze:

  1. Kocham te opowiadania :)
    Zapraszam na mojego bloga : http://afromentalowe-opowiadanko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajne opowiadanie ;) Zapraszam również do siebie
    https://www.facebook.com/JaramSieAfromental?ref=hl :)

    OdpowiedzUsuń