poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 18

Miną tydzień od kąt przyjechaliśmy, i kilka dni od kąt dowiedziałam się o pocałunku Basi z Tomkiem. Bo jak tak się nad tym zastanowić to nie wiem co mam nawet o tym myśleć. Wstałam, ogarnęłam się i zeszłam na śniadanie do restauracji znajdującej się w hotelu. Byłam na stołówce sama, kiedy nagle ktoś mnie przestraszył, to był oczywiście Tomas.
- Cześć, króliczku.
- Cześć, co ty dzisiaj jesteś taki szczęśliwy?
- Ja szczęśliwy.. ? Może trochę.. – Powiedział uśmiechając się i Przymierzając do pocałunku w usta. Ja jednak odwróciłam się, a on pocałował mnie w policzek.
-Co się stało?
-Nie, nic takiego… po prostu ja dziś nie mam dobrego humoru. – A tak naprawdę nie chciałam się z nim całować do póki nie dowiem się prawdy. W ciszy zjedliśmy śniadanie i rozeszliśmy się. Nie wiem gdzie poszedł Tomek ,ale ja pojechałam z Basią do szpitala załatwiać sprawy papierkowe, takie jak za ile wyjdzie Wojtek itp. Basia jeszcze pogadała chwile z Wojtkiem i postanowiła, że jednak jeszcze z nim zostanie a ja pojadę do hotelu. Gdy byłam już w pokoju zobaczyłam, że na łóżku leży prze piękna sukienka i szpilki. Podeszłam i podniosłam sukienkę zachwycając się jaka jest ładna i skąd się tu wzięła, kiedy naglę wypadł z niej liścik. Podniosłam go i zobaczyłam treść: Do Madzi, Wieczorem około godziny 20:00 spotkajmy przed mostkiem zakochanych na Beautifull street P.S. Pod sukienką zostawiam ci mały drobiazg ode mnie. XOXO.
– Heh.. to pewnie od Tomka – Powiedziałam sobie pod nosem. Podnosząc wcześniej sukienkę nawet nie zauważyłam że leżało tam pudełko z APARTA. Od razu się przestraszyłam że dużo na mnie wydał. Kiedy je otworzyłam w środku znajdywały się kolczyki i naszyjnik ze złota. Oczywiście biżuteria to klucz do serca każdej kobiety, ucieszyłam się i od razu wszystko przymierzyłam. Było oczywiście idealnie. Kiedy zbliżał się wieczór byłam już gotowa. Włosy miałam polokowane, a oczy ślicznie pomalowane. Zapowiadał się cudowny wieczór.
***********
Podjechałam taxówką na ulice która była w liście. To miejsce było cudne tak jak i jego nazwa, rzeka płynąca pod mostem na którym było zawieszone miliony kłódek zakochanych wyglądało dokładnie tak samo jak w Wenecji. Wchodząc na most i patrząc się na księżyc odbijający się w wodzie czekałam na Tomka. Poczułam jak ktoś łapię mnie w tali i odwraca całując namiętnie w usta. Coś pięknego. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Niebieskie oczy Tomka, uśmiechnęłam się i rzuciłam się mu na szyję. Przytulaliśmy się przed długi czas, szeptałam do uszu Tomka że przepraszam go za dzisiaj i już to się więcej nie powtórzy. On za to powiedział, że nie mam go za co przepraszać. Kiedy w końcu się od siebie odkleiliśmy Tomek Wyją z marynarki kłódkę i przypiął ją do mostu.
-Madzia czy chcesz być ze mną już na zawsze ? - Powiedział, kiedy chwilą wybuchnęliśmy śmiechem.
-No pewnie, że tak - Pocałował kluczyk i wrzucił go do wody. Nagle kapnęła na mnie kropla wody.
-Chodźmy już bo chyba zaraz będzie padać. - Pociągnęłam go za rękę.
-Czekaj. - Powiedział z powrotem przyciągając mnie do siebie. Klękną przed mną na kolanach i wyją z kieszeni pierścionek.
-Wyjdziesz za mnie ? - Nie wiedziałam co zrobić, odjęło mi głos.
-T..t...t..TAK!! - Świeczki stanęły mi w oczach, nałożył mi pierścionek, wstał i zaczął całować. To był najpiękniejszy dzień w moim życiu. Lecz oczywiście zlał nas deszcz jak to zawsze jest na filmach. Tomek zdjął swój żakiet i dał mi go aby za bardzo nie zlał mnie deszcz. Po wszystkim pojechaliśmy do hotelu, a że wszyscy pojechali na dyskoteke zostaliśmy razem zupełnie sami ......

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz