poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 6

Obudziłam się o godzinie 12:oo, Kiedy spojrzałam na telefon zobaczyłam tylko esemesa „ Widzę Kochanie ,że śpisz. Dobranoc :**”- Lepiej późno niż wcale- pomyślałam ,ale na sercu zawsze robi się miło. Szybko się umalowałam, zrobiłam sobie fryzurę, 
i ubrałam się w moją ulubioną sukienkę, po czym wzięłam kluczyki od samochodu i pojechałam prosto do Tomka . Po drodze pomyślałam sobie , że mogła bym znaleźć sobie jakąś prace ,ale w sumie po co skoro gdy moi rodzice umarli zostawili mi spory spadek, no cóż ale na dupie nie można siedzieć całe życie . Kiedy dojechałam do domu Tomka, zaniemówiłam. Dom był śliczny, po prostu nie mogłam w to uwierzyć. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem, po chwili otworzył mi Tomek, pocałował i wpuścił do środka. Był cały napalony tym że musimy dzisiaj coś zrobić jak najprędzej bo jutro będą jechali na koncert do Lublina. Ucieszyłam się z tego powodu.
-Do Lublina? Ale fajnie wiesz.. To moje rodzinne miasto więc bardzo się ciesze. . – Powiedziałam siadając na kanape. Zobaczył ,że trochę się tą wiadomością zasmuciłam, więc mnie przytulił i powiedział
-Nie smuć się, bo ja się robię smutny. – Nadal robiłam smutaśną minę. – W sumie ,wiesz co ? Czemu miał bym cię nie zabrać może chłopaki nie będą mieli nic przeciwko temu. A Wojtek może zabrać Basie. – Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech .. Skoczyłam na szyje Tomka z radością.
- I tak sobie pomyślałem ,że skoro nie daleko od Lublina jest super Jezioro (Piaseczno). Po koncercie możemy wyjechać we czwórkę na jakiś urlop. – Zaśmiał się. Uznałam że to mógł być świetny pomysł. A skoro jutro ja też jadę z Tomkiem do Lublina na koncert, pojechaliśmy do mnie spakować parę rzeczy na wyjazd nad jezioro. Bo przecież z Lublina do warszawy i z Warszawy nad Piaseczno nie warto tak jeździć. Powiedzieliśmy o tym Wozzowi i Basi. Oczywiście się zgodzili ,a jak by inaczej . Z Tomusiem postanowiliśmy cały dzień spędzić u niego w domu. Było oczywiście wyjebiście.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz