poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 8

Rano obudził mnie telefon, ledwo co podniosłam głowę. Spojrzałam na ekran i go odebrałam.
-Halo - Powiedziałam zaspanym głosem.
-Magda, potrzebuje pomocy. -Przestraszyłam się i od razu gdy to usłyszałam ocknęłam się.
-Tak ? O co się rozchodzi - Nagle usłyszałam szlochanie. 
-Dzisiaj kiedy ruszyliśmy już na koncert, Wojtek zapomniał zabrać ze sobą telefonu, więc kierowca się zatrzymał, a on wezwał taksówke i pojechał do domu. Na koncert zapewne się spóźni, ale nie w tym problem. Kiedy odjechał Obok mnie siadł Torres. Zaczęliśmy sobie rozmawiać o różnych głupotach. W pewnym momencie zauważyłam że mamy postój wyszłam szybko z samochodu i poszłam kupić sobie kawę, z uprzejmości oczywiście zapytałam się czy też by nie chciał. Zgodził się i poszedł ze mną. Nalegał że zapłaci za kawę, odmawiałam ,ale nareścię odpuściłam i on zapłacił. Wyszliśmy pod stacje benzynową i siedliśmy na ławce. Czekaliśmy na to, aż kierowca zapełni bak. Torres cały czas na mnie się patrzył ,aż w końcu powiedział że mam bardzo śliczne oczy i mnie pocałował. Cała zrobiłam się czerwona i uciekłam do autokaru. Nie wiem co mam zrobić. - Byłam przerażona. Ale chwilę pomyślałam i krzyknęłam.
-Co ? Już jesteście w drodze na koncert ? - Spojrzałam szybko na zegarek - Kur*a ! Przepraszam cię! Wiesz że zawsze ci pomogę ale teraz właśnie wstałam! Zadzwonię później! - Rzuciłam słuchawką i szybko obudziłam Tomka. Zareagował tak samo jak i ja. Szybko zaczęliśmy się przebierać. Nie zwracaliśmy nawet uwagi na to ,że jesteśmy oboje w bieliźnie. Ubieranie zajęło nam 5 min. Szybko wybiegliśmy z domu, biorąc walizki i jak najprędzej odpalając samochód.
- Na pewno się spóźnimy - Panikowałam nad uchem Tomka.
- Spokojnie. Morze jakoś wytrzymają. - Pocieszył mnie, odbierając dzwoniący telefon. To był Wojtek. Dowiedzieliśmy się ,że on też dopiero miał wyjeżdżać, więc szybko do niego podjechaliśmy. Przypomniało mi się właśnie wtedy, że miałam zadzwonić do Basi, ale jak bym miała z nią o tym rozmawiać przy Wojtku ? . Więc zaczęłam pisać z nią sms'y . Była strasznie zdenerwowana , bo w niektórych słowach zapominała o literkach. Mówiła że on też czuł się na pewno zraniony, bo się zakochał a ona go po prostu olała. Basia ma dobre serce więc raczej mu nie powie w prost że ma się odwalić. Pisała ,że z chęcią powiedziała by o tym Wojtkowi, ale po pierwsze nie chce mu psuć humoru przed koncertem , a po drugie nie chce psuć ich przyjaźni. Była rozbita. W pewnym momencie skończyłyśmy pisać bo chyba ze zdenerwowania zasnęła. Była godzina 20 : 55. Za pięć minut miał się zacząć koncert, a my do dojechania mieliśmy jeszcze dobre 10 km. z korkami. Zaczęliśmy panikować!! Nie wiedzieliśmy co robić, więc Tomek w końcu się wkurzył i zaczął wszystkich wyprzedzać. Kiedy byliśmy już prawie na miejscu na ogonie siedziała nam policja.
- Ja Pier*dole. Po prostu świetnie. ! - Krzykną Wojtek. Kiedy policjant podchodził do okienka było już dziesięć po dwudziestej pierwszej. Wojtek chciał już dzwonić do chłopaków aby odwołać koncert, ale mieliśmy niesamowite szczęście. Policjant który nas zatrzymał był fanem Afromental i powiedział że nas puści jeśli chłopaki dadzą mu autografy
-Dzięki Bogu ! - Pomyślałam. Kiedy byliśmy już na miejscu reszta zespołu stała na scenie rozgrzewając publiczność w jaki kolwiek sposób się da. A fanki krzyczały i czekały tylko na Tomsona i Wozza. Baron zauważył z daleka że chłopaki już dotarli i zaczął krzyczeć - Zaczynamy !?- Po czym każdy zaczął się drzeć potwierdzająco. Wojtek szybko pociągnął za sobą Tomka i zaczęli biec na scenę. Reszta zaczęła grać "To the end.." A kiedy miał zacząć się kawałek ze śpiewaniem Tomek i Wojtek wprost wlecieli na scenę i pokazali swoją moc. Nie wiem jak to powiedzieć, ale po prostu byłam z nich dumna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz