poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 12

U Magdy : 
Co mogło się znów stać ? Przecież było tak pięknie, a tu nagle dupa ? !. Byliśmy już z Tomkiem na miejscu. Wysiadając z samochodu ,zaczęliśmy słyszeć krzyki. 
- Co mu nagadałaś ?! Znowu chcesz mi namieszać w życiu !! – Szybko tam podbiegliśmy, ponieważ głos brzmiał dokładnie jak Basi. Wokół Bujki było dużo ludzi. Tomek odsuną stojących tam, złapał mnie i pociągną do środka. Widziałam jak Basia leży na jakiejś dziewczynie w podartej sukience waląc ją po buzi. Tomek podbiegł tam rozdzielając je. Tą buzie poznałabym wszędzie. Dziewczyna bita przez Basie to Kanka.
-O… proszę , proszę. Magdalenka chodzi ze swoim ukochanym, z przed lat. - Powiedziała Kanka ocierając krew z twarzy .
-Kanka, widać po tobie, że na starość ci się pojebało coś w głowie. – Nagle zaczęła iść do mnie z łapami, ale jeden chłopak zaczął ją przytrzymywać. Ni , z tego ni z owego nagle wybuchnęła wielkim śmiechem, wyrwała się i odeszła.
-Co tu się W ogóle stało ? –Spytałam Basi. Tomek wziął ją na ręce i zaniósł do auta. Był dla niej bardzo dobrym przyjacielem, cieszyłam się że mam takiego chłopaka. Będąc już w samochodzie, siadłam z Basią z tyłu. Położyła głowę na moich kolanach i zamknęła oczy kładąc się do snu, poczułam od niej alkohol.
-Piłaś coś?
-Musiałam coś wypić, żeby załagodzić ból. Wojtek mnie już nie chce, bo Kanka mu opowiedziała, że wczoraj mnie widziała jak byłam u jej brata i się z nim kochałam.
-I Wojtek w to uwierzył ? Nie chce mi się wierzyć.
-Wojtuś uwierzył, ponieważ… Jej brat podszedł do niego i to potwierdził. – Kiedy to mówiła, spływała jej łza po policzku, ale była tak pijana, że od razu zasnęła kuląc się i przytulając do bluzy Tomka leżącej z tyłu auta, być może myślała że to Wojtka.
Kiedy dojechaliśmy do naszych domków nad jeziorem, stwierdziliśmy z Tomkiem ,że nie ma co tu zostawać bo Basia i tak źle by się tu bawiła bez Wojtka ,a samej jej nie zostawimy. W końcu musi mieć jakieś wsparcie od przyjaciół. A skoro nawet jeszcze nie mamy rozpakowanych walizek od razu wpakujemy je do auta i pojedziemy do Warszawy. Po kilku godzinach jazdy Tomek był już strasznie padnięty. Nie rozdzielaliśmy się już po domach ,tylko wszyscy razem pojechaliśmy do mojego mieszkania. Basia nadal spała więc Tomek znów wziął ją na ręce i zaniósł do gościnnej sypialni ,a my poszliśmy padnięci do mojego pokoju. Spaliśmy jak zabici.
U Wojtka:
Nadal nie mogę zapomnieć o Basi, bo przecież ją kocham. A co jak popełniłem błąd. Nawet nie dałem się jej wytłumaczyć.
-Prosimy nie panikować, wszystkich państwa proszę o założenie masek tlenowych i zapięcie pasów bezp…
U Magdy :
Z samego rana obudził mnie dzwoniący telefon. Tomek od razu schował się pod podusze.
-Halo.. – Powiedziałam z nie pewnością. Numer był z zagranicy. Ale to co usłyszałam mnie przeraziło, cała się zaczęłam trząść. Amerykański doktor Collins, oznajmił mi że samolot w którym leciał Wojtek uległ katastrofie. A mój Numer był jedynym po kolei który odebrał. W tej chwili doktor nie mógł mi powiedzieć w jakim stanie dokładnie jest Wojtek, wiedział tyle że leży na ostrej terapii i ma wiele połamanych kości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz