poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 16

Obudziłam się rano na łóżku z bólem głowy, po prostu wielki kac. Obok łóżka leżało pełno siatek z ciuchami. W całym apartamencie śmierdziało alkoholem, a nogi miałam strasznie obolałe. Zaczęłam szturchać Basie, aby wstała bo niedługo mamy wybierać się do Wojtka. Chłopaków na prawdę nie chciałam budzić.. tak słodko spali ale mus to mus. Trzeba iść do przyjaciela. Biorąc szybki prysznic, myślałam o tym jak Wojtek się czuje. Wyszłam, a po mnie poleciała od razu Basia. Ja, biorąc Nowe ciuchy ubrałam się w kremową sukienkę i zwykłe, klasyczne szpilki. Zrobiłam sobie zgrabnego koczka, a na oczach miałam kreski. Ale to nic, w porównaniu do Basi gdy wyszła z toalety. Na głowie miała długie blond loki, oczy i usta były ślicznie pomalowane. Na sobie miała śliczną, czarną sukienkę i naszyjnik z krzyżem zwisający z szyi, a szpilki czarne z tyłu pokryte ćwiekami. Wszystko się ślicznie ze sobą komponowało, nie mówiąc już o tym że jej duże, żółto (blond jak ja to mówię) zielone oczy, z tego wszystkiego się wyróżniały.
-Dobra ja już jestem gotowa, ty też. A co z chłopakami ? – Spytała.
-Chłopaki już na nas czekają. – Powiedziałam uśmiechając się. Schodziłyśmy już po schodach widząc jak w holu stoją chłopcy. Kiedy usłyszeli dźwięk schodzących szpilek wszyscy spojrzeli się w naszą stronę, a my czułyśmy się jak jakieś księżniczki.
-Ale pięknie wyglądacie - powiedział Tomek kiedy reszta chłopaków tylko sie w nas wgapiała. Przytulił mnie, całując w usta i podnosząc do góry. Wyszliśmy z hotelu i pojechaliśmy prosto do szpitala. Lekarz powiedział, że wszyscy na ras nie mogą wejść . Więc zrobiliśmy tak że na początek pójdzie jedna grupka potem druga, i trzecia.
U Basi:
Jestem po prostu kłębkiem nerwów. Naprawdę nie wiem jak mogę zareagować na to w jakim stanie on jest, nie mówiąc już o tym że kiedy on mnie zobaczy może się tym bardziej zdenerwować. Nasza trójka wchodzi jako ostatnia. Na szczęście Bo mam przy najmniej czas ochłonąć przed wejściem. Kiedy druga grupa już wyszła, ja spanikowałam. Bardzo chciałam tam wejść, ale tak się bałam że wybiegłam do parku obok szpitala. Około jakiś 15 minut zaczęła dzwonić do mnie Magda.
-Halo, gdzie ty jesteś ! cały czas ciebie szukamy !
-Przepraszam naprawdę! Spanikowałam, nie wiem co się ze mną dzieje.
-To lepiej nie panikuj i wracaj do póki masz szanse jeszcze się spotkać z Wojtkiem, bo kiedy mu powiedziałam o tobie, od razu wyzdrowiał i chciał z tobą pogadać. – Słysząc to rzuciłam słuchawką i czym prędzej pobiegłam do szpitala. Łapiąc za klamkę od drzwi do pokoju Wojtka, złapałam głęboki oddech i weszłam. Biedactwo miało nogę i rękę gipsie nie wspominając już o karku i kilkunastu sinikach. Weszłam siadłam obok niego, a on delikatnie odwrócił głowę w moją stronę uśmiechając się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz