poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 19

**********
Noc z Tomsonem była cudowna. Niestety kiedy się obudziłam jego nie było już w łóżku, zapewne poszedł na miasto. Więc sama postanowiłam, że też tam pojadę zrobić jakieś zakupy, może się spotkamy. Kiedy otwierałam już drzwi usłyszałam wrzask.
-Stóóóóóój !! - Krzyknęła Basia na pół hotelu po chwili pytając gdzie idę.
-Zamierzam iść na miasto po jakieś zakupy. 
-To czekaj na mnie pojadę z tobą. - Kiwnęłam głową i chwilę na nią poczekałam. Po udanych zakupach wracałyśmy taxówką do hotelu, z myślą że dziś trzeba będzie się powoli pakować bo Wojtek wychodzi jutro ze szpitala. Będąc już w hotelu, na moim łóżku znów zobaczyłam kolejną karteczkę. " Spotkamy się dziś w restauracjii na Bearstreet ? Będę czekał o godzinie 20:00 ". Kiedy przeczytałam karteczkę uśmiechnęłam się od ucha do ucha.
-Chyba Tomek lubi bawić się w te karteczki - Powiedziałam do Basi, po chwili wybuchając śmiechem. Pomyślałam sobie, że to może jakaś kolacja po zaręczynowa więc szybko się naszykowałam bo do 20:00 zostało mało czasu, kiedy byłam już gotowa wyszłam z hotelu. Zorientowałam się, że ulica którą podał Tomek w liście jest niedaleko, więc postanowiłam, że przejdę się tam na piechotę. Idąc w stronę restauracji usłyszałam jak ktoś trąbił na mnie z sportowego samochodu. Kiedy przejeżdżał obok mnie zwolnił uchylił okno i ku mojemu zdziwieniu to był Wojtek.
-Wojtek ? Co ty tutaj robisz? miałeś wyjść ze szpitala jutro .
-Właśnie wybierałem się na randkę z Basią. A ze szpitala wypuścili mnie dziś.
-Tak?! Nic mi nie mówiła, a gdzie się spotykacie?
-Niedaleko, na ulicy Bearstreet. - Chwile pomyślałam i wybuchnęłam śmiechem.
-Eh... to dziś pomyliłeś dziewczyny zostawiając liścik na moim łóżku - Spojrzał się na mnie dziwną miną, zatrzymał samochód i walną się w czoło.
-No to fajnie... - Powiedział śmiejąc się, i otwierając mi drzwi od samochodu.
-Chodź Madziu... Mamy dziś randkę - Powiedział żartobliwie. Wsiadłam do samochodu i postanowiliśmy że pojedziemy do parku pogadać o tym co się zmieniło i co się stało nowego. Tak po przyjacielsku. Wytłumaczyłam mu, że Tomson dzień temu mi się oświadczył i myślałam że to on zostawił liścik. Rozmawialiśmy też dużo na temat Basi. Kiedy spacerowaliśmy po parku zaczęły mnie boleć nogi po szpilkach, więc zdjęłam je i trzymałam w ręce. Po drodze kupiliśmy sobie w jakimś sklepiku żelki, jakieś soczki i siedliśmy na ławce. Fajnie było pogadać z Wojtkiem o tym wszystkim.
U Tomka :
Wracałem właśnie z Supry, kupując sobie nowe buty kiedy nagle po drodze spotkałem Basię. Jak zwykle dałem jej buziaka w policzek na przywitanie i spytałem się gdzie idzie.
- Właśnie miałam zamiar pochodzić po parku i się trochę odstresować przed jutrzejszym dniem..
-No tak jutro ze szpitala wychodzi Wojtek. - Odpowiedziałem uśmiechając się. -Przejdę się z tobą. - Kiedy wchodziliśmy do parku, dałem Basi bluzę, bo najwyraźniej było widać że jest jej zimno. Spacerując w mroku zobaczyłem na ławce strasznie podobną dziewczynę do Magdy, na początku nie mogłem w to uwierzyć że to ona. Podszedłem bliżej i zobaczyłem, że to faktycznie ona, a co było dziwne siedziała na ławce z Wojtkiem, obydwoje byli ślicznie ubrani. Złapałem Basie za rękę, chowając się z nią za drzewami. Obserwowaliśmy ich cały czas, ale nic nie słyszeliśmy, kiedy po paru minutach było widać jak idą do Wojtka samochodu obejmując się w ramionach. Byłem strasznie zły tak samo jak i Basia. Zastanawiałem się co on tutaj robi. Poszliśmy od razu za nimi. Będąc już pod hotelem zobaczyliśmy że stoi tam już Wojtaka samochód. Czym prędzej weszliśmy do środka, i z hukiem weszliśmy do pokoju w którym była Magda i Wojtek.
- Macie nam coś do powiedzenia ? -Wykrzyknęła Basia. Magda przebrana była już w dresy tak samo jak i Wojtek.
-Ale o co wam się rozchodzi ? - Powiedział Wojtek który niby kompletnie nic nie wiedział.
U Magdy :
*****
-Jak to nie wiecie o co nam się rozchodzi ?! Widzieliśmy was w parku, jaką mieliście romantyczną randkę ! - Wykrzykną Tomek do Wojtka rzucając się do bójki. Na szczęście udało nam się z Basią ich rozdzielić.
-Tomek !! Uspokój się to nieporozumienie !! - Wykrzyczał Wojtek.
-Nieporozumienie ? To niby co tam robiliście, razem ? Widziałem was !! - Nie mogłam już tego znieść. Nie miałam ochoty się mu tłumaczyć, bo był po prostu zazdrosny.
- A wy ?? Czemu ona ma twoją bluzę !! I ja przynajmniej się z Wojtkiem nie całowałam, tak jak wy razem w szpitalu !! - Wykrzyczałam mu prosto w twarz, zdejmując pierścionek który po chwili rzuciłam w jego stronę. Rozpłakałam się i wybiegłam z pokoju. Oboje spojrzeli się na siebie i za pewne zastanawiali się z kąt ja to wiem.

Rozdział 18

Miną tydzień od kąt przyjechaliśmy, i kilka dni od kąt dowiedziałam się o pocałunku Basi z Tomkiem. Bo jak tak się nad tym zastanowić to nie wiem co mam nawet o tym myśleć. Wstałam, ogarnęłam się i zeszłam na śniadanie do restauracji znajdującej się w hotelu. Byłam na stołówce sama, kiedy nagle ktoś mnie przestraszył, to był oczywiście Tomas.
- Cześć, króliczku.
- Cześć, co ty dzisiaj jesteś taki szczęśliwy?
- Ja szczęśliwy.. ? Może trochę.. – Powiedział uśmiechając się i Przymierzając do pocałunku w usta. Ja jednak odwróciłam się, a on pocałował mnie w policzek.
-Co się stało?
-Nie, nic takiego… po prostu ja dziś nie mam dobrego humoru. – A tak naprawdę nie chciałam się z nim całować do póki nie dowiem się prawdy. W ciszy zjedliśmy śniadanie i rozeszliśmy się. Nie wiem gdzie poszedł Tomek ,ale ja pojechałam z Basią do szpitala załatwiać sprawy papierkowe, takie jak za ile wyjdzie Wojtek itp. Basia jeszcze pogadała chwile z Wojtkiem i postanowiła, że jednak jeszcze z nim zostanie a ja pojadę do hotelu. Gdy byłam już w pokoju zobaczyłam, że na łóżku leży prze piękna sukienka i szpilki. Podeszłam i podniosłam sukienkę zachwycając się jaka jest ładna i skąd się tu wzięła, kiedy naglę wypadł z niej liścik. Podniosłam go i zobaczyłam treść: Do Madzi, Wieczorem około godziny 20:00 spotkajmy przed mostkiem zakochanych na Beautifull street P.S. Pod sukienką zostawiam ci mały drobiazg ode mnie. XOXO.
– Heh.. to pewnie od Tomka – Powiedziałam sobie pod nosem. Podnosząc wcześniej sukienkę nawet nie zauważyłam że leżało tam pudełko z APARTA. Od razu się przestraszyłam że dużo na mnie wydał. Kiedy je otworzyłam w środku znajdywały się kolczyki i naszyjnik ze złota. Oczywiście biżuteria to klucz do serca każdej kobiety, ucieszyłam się i od razu wszystko przymierzyłam. Było oczywiście idealnie. Kiedy zbliżał się wieczór byłam już gotowa. Włosy miałam polokowane, a oczy ślicznie pomalowane. Zapowiadał się cudowny wieczór.
***********
Podjechałam taxówką na ulice która była w liście. To miejsce było cudne tak jak i jego nazwa, rzeka płynąca pod mostem na którym było zawieszone miliony kłódek zakochanych wyglądało dokładnie tak samo jak w Wenecji. Wchodząc na most i patrząc się na księżyc odbijający się w wodzie czekałam na Tomka. Poczułam jak ktoś łapię mnie w tali i odwraca całując namiętnie w usta. Coś pięknego. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Niebieskie oczy Tomka, uśmiechnęłam się i rzuciłam się mu na szyję. Przytulaliśmy się przed długi czas, szeptałam do uszu Tomka że przepraszam go za dzisiaj i już to się więcej nie powtórzy. On za to powiedział, że nie mam go za co przepraszać. Kiedy w końcu się od siebie odkleiliśmy Tomek Wyją z marynarki kłódkę i przypiął ją do mostu.
-Madzia czy chcesz być ze mną już na zawsze ? - Powiedział, kiedy chwilą wybuchnęliśmy śmiechem.
-No pewnie, że tak - Pocałował kluczyk i wrzucił go do wody. Nagle kapnęła na mnie kropla wody.
-Chodźmy już bo chyba zaraz będzie padać. - Pociągnęłam go za rękę.
-Czekaj. - Powiedział z powrotem przyciągając mnie do siebie. Klękną przed mną na kolanach i wyją z kieszeni pierścionek.
-Wyjdziesz za mnie ? - Nie wiedziałam co zrobić, odjęło mi głos.
-T..t...t..TAK!! - Świeczki stanęły mi w oczach, nałożył mi pierścionek, wstał i zaczął całować. To był najpiękniejszy dzień w moim życiu. Lecz oczywiście zlał nas deszcz jak to zawsze jest na filmach. Tomek zdjął swój żakiet i dał mi go aby za bardzo nie zlał mnie deszcz. Po wszystkim pojechaliśmy do hotelu, a że wszyscy pojechali na dyskoteke zostaliśmy razem zupełnie sami ......

Rozdział 17

-No Cześć – Powiedziałam nie pewnie patrząc na niego . 
-Cześć – Powiedział również odwracając wzrok. Złapałam go za rękę i pocałowałam w zabandażowane czoło, od razu się wyrwał.
-Ja naprawdę nie wiem, co tej Kance w ogóle strzeliło do głowy, przecież ja tylko ciebie kocham i jej brata nawet nie zna… - Nie dokończyłam, kiedy podniósł się, złapał mnie za policzki i namiętnie pocałował. Nie wiedziałam co mam powiedzieć, spuściłam głowę i zrobiłam się cała czerwona.
-Wszystko wiem i rozumiem, ale wydaje mi się, że musimy zrobić sobie chwilę przerwy. Też cię bardzo kocham. Ale chyb… - Nie skończył bo tym razem ja go pocałowałam. Nie mogłam już tego po prostu słuchać.
-Sorry, ale za dużo gadasz. – Uśmiechnęliśmy się i postanowiliśmy że to dobry plan. W końcu za miesiąc znów się zobaczymy. A tym czasem damy sobie kolejną szanse jak wyzdrowieje i przyjedzie znów do Polski. Wozzo pogadał też z Torresem i postanowili że już będzie wszystko okey ,jeżeli nie będą sobie odbijać nawzajem dziewczyn. Czyli jak na razie wszystko powoli się układa.
U Magdy :
Czekaliśmy razem z Tomsonem na korytarzu i kiedy zobaczyliśmy uchylającą się klamkę od razu wstaliśmy. Wychodząca z pokoju Basia podbiegła do nas ściskając jak najmocniej się da. Opowiedziała, że już wszystko jest i będzie dobrze. Na szczęście. Teraz wszyscy jedziemy nad ocean, wyluzować się i popływać.
******
Kilka godzin później byliśmy już w domu, niestety nie było zbyt dobrze ponieważ Basia całą noc przepłakała z powodu bólu zęba. Z samego pojedziemy do dentysty i mam nadzieje ,że jej to przejdzie bo może i ją będzie bolał ząb, ale nam pękną głowy .
*****
Nie mam zielonego pojęcia ile godzin spałam. Wiadomo mi tylko, że telefon budzący mnie prawie wylądował za oknem. Podeszłam ledwo wstając do łóżka Basi, jej policzek był cały spuchnięty. Obudziłam ją i poszłam ledwo żywa do lodówki po lody przykładając je do jej policzka.
-Jestem pełna wigoru i werwy - Powtarzałam sobie w myślach słowa Bartka. Hahaha.
Przez pierwszą godzinę było dobrze, ale kiedy się ogarnęłyśmy żeby jechać do dentysty, było coraz gorzej. Ale to dopiero początek bo kiedy byłyśmy w poczekalni okazało się że Basia tragicznie boi się dentysty i musiałam się z nią szarpać żeby w ogóle tam weszła. Heh.. zęby to jej czuły punkt. Kiedy przytargałam ją na fotel dentystyczny, na chwile się uspokoiła. Kiedy lekarz kazał otworzyć jej usta i wsadzając palce do środka aby zobaczyć co jej dolega, ta go tak ugryzła i nie chciała puszczać, aż w końcu przestała mu dopływać krew. Pielęgniarka pomagając mu, wzięła wielką strzykawkę w której był jakiś płyn jednocześnie otumiający i rozśmieszający i w strzyknęła Basi go w ramie, po czym złapała za jakąś szmatkę owijając palec doktora, zatrzymując krwotok i z nim gdzieś poszła. Nie wiedziałam co zrobić, siadłam obok Basi i zaczęłam się śmiać. Ona zresztą też po tej dawce.
-Ciekawe gdzie oni poszli, przecież krwotok nie był taki duży. Może mają jakiś romans i tajemnice przed personelem – Powiedziałam do Basi, z czego ona ze zwykłego śmiechu wybuchnęła jeszcze większym.
-Co prawda, to prawda. Jesteśmy pojebane pozytywnie, ale przynajmniej nie mamy przed sobą Tajemnic. – I znów śmiech.
-Ja mam taką małą tajemnice, ale ciii ! Nie mogę jej nikomu powiedzieć !
-Co jaką tajemnicę ?! Mi możesz powiedzieć. – Spytałam się jej z ciekawością jaką ma przed mną tajemnicę. Złapała mnie za głowę pociągnęła do siebie i zaczęła szeptać do ucha, pośmiechujac.
-Obiecaj, że nie powiesz nic temu…. no… Tomsonowi, że ci powiedziałam.
-Obiecam.
-Bo ja się z nim pocałowałam. Jak ciebie nie było. – Na początku pomyślałam sobie, że to prawda i miałam ochotę z tam tond wyjść i się popłakać.. moja przyjaciółka całuje się z moim chłopakiem za moimi plecami, ale chwila olśnienia .... mogła po prostu bredzić i gadać głupoty. Jednego byłam pewna. Muszę to sprawdzić. Gdy przyszedł doktor wyszłam na korytarz, poczekałam chwilkę i zawiozłam śpiącą, zmęczoną i normalną już Basie, do hotelu.

Rozdział 16

Obudziłam się rano na łóżku z bólem głowy, po prostu wielki kac. Obok łóżka leżało pełno siatek z ciuchami. W całym apartamencie śmierdziało alkoholem, a nogi miałam strasznie obolałe. Zaczęłam szturchać Basie, aby wstała bo niedługo mamy wybierać się do Wojtka. Chłopaków na prawdę nie chciałam budzić.. tak słodko spali ale mus to mus. Trzeba iść do przyjaciela. Biorąc szybki prysznic, myślałam o tym jak Wojtek się czuje. Wyszłam, a po mnie poleciała od razu Basia. Ja, biorąc Nowe ciuchy ubrałam się w kremową sukienkę i zwykłe, klasyczne szpilki. Zrobiłam sobie zgrabnego koczka, a na oczach miałam kreski. Ale to nic, w porównaniu do Basi gdy wyszła z toalety. Na głowie miała długie blond loki, oczy i usta były ślicznie pomalowane. Na sobie miała śliczną, czarną sukienkę i naszyjnik z krzyżem zwisający z szyi, a szpilki czarne z tyłu pokryte ćwiekami. Wszystko się ślicznie ze sobą komponowało, nie mówiąc już o tym że jej duże, żółto (blond jak ja to mówię) zielone oczy, z tego wszystkiego się wyróżniały.
-Dobra ja już jestem gotowa, ty też. A co z chłopakami ? – Spytała.
-Chłopaki już na nas czekają. – Powiedziałam uśmiechając się. Schodziłyśmy już po schodach widząc jak w holu stoją chłopcy. Kiedy usłyszeli dźwięk schodzących szpilek wszyscy spojrzeli się w naszą stronę, a my czułyśmy się jak jakieś księżniczki.
-Ale pięknie wyglądacie - powiedział Tomek kiedy reszta chłopaków tylko sie w nas wgapiała. Przytulił mnie, całując w usta i podnosząc do góry. Wyszliśmy z hotelu i pojechaliśmy prosto do szpitala. Lekarz powiedział, że wszyscy na ras nie mogą wejść . Więc zrobiliśmy tak że na początek pójdzie jedna grupka potem druga, i trzecia.
U Basi:
Jestem po prostu kłębkiem nerwów. Naprawdę nie wiem jak mogę zareagować na to w jakim stanie on jest, nie mówiąc już o tym że kiedy on mnie zobaczy może się tym bardziej zdenerwować. Nasza trójka wchodzi jako ostatnia. Na szczęście Bo mam przy najmniej czas ochłonąć przed wejściem. Kiedy druga grupa już wyszła, ja spanikowałam. Bardzo chciałam tam wejść, ale tak się bałam że wybiegłam do parku obok szpitala. Około jakiś 15 minut zaczęła dzwonić do mnie Magda.
-Halo, gdzie ty jesteś ! cały czas ciebie szukamy !
-Przepraszam naprawdę! Spanikowałam, nie wiem co się ze mną dzieje.
-To lepiej nie panikuj i wracaj do póki masz szanse jeszcze się spotkać z Wojtkiem, bo kiedy mu powiedziałam o tobie, od razu wyzdrowiał i chciał z tobą pogadać. – Słysząc to rzuciłam słuchawką i czym prędzej pobiegłam do szpitala. Łapiąc za klamkę od drzwi do pokoju Wojtka, złapałam głęboki oddech i weszłam. Biedactwo miało nogę i rękę gipsie nie wspominając już o karku i kilkunastu sinikach. Weszłam siadłam obok niego, a on delikatnie odwrócił głowę w moją stronę uśmiechając się.

Rozdział 15

Obudziła mnie mówiąca przez megafon stewardessa o tym ,że nie długo zbliża się koniec lotu, Basia nie spała zapewne dlatego, że targały nią nerwy i emocje jak na jej widok może zareagować Wojtek.
-O już nie śpisz, ja się mocno denerwuje. – Powiedziała Basia. Widać było że jest strasznie zdenerwowana.
-Czemu się martwisz, wyluzuj. – powiedziałem uśmiechając się do niej, po czym odwzajemniła uśmiech.
-Basia obiecaj mi, że to co się stało w szpitalu zostanie między nami.
-Oczywiście, nie możemy nikomu powiedzieć o naszym pocałunku. – Spojrzała na mnie twardą miną, po chwili odwracając wzrok w stronę okna. Jeszcze pięć minut i lądujemy.
U Magdy:
Spałam spokojnie kiedy poczułam jak ktoś zaczyna mnie szturchać. Otworzyłam oczy i zobaczyłam rozmazaną Basie, szybko je otarłam i rozciągnęłam się.
-Co ?! Już dojechaliśmy - Spytałam z niepokojem.
-Tak już wszyscy zdążyli wyjść miałaś bardzo mocny sen. – Powiedziała uśmiechając się i wychodząc z samolotu z walizką. Zabrałam szybko moje graty i wyleciałam jak burza z samolotu, bardzo nie lubię takich podróży. Może to dlatego przespałam całą drogę. Na lotnisko przyjechały dwie taksówki, jedną pojechałam ja, Basia, Tomek, Adam i Bartek, a drugą reszta. Droga była krótka, a mimo to brało mnie na wymioty. Najpierw pojechaliśmy do hotelu, rozpakowaliśmy swoje rzeczy i umyliśmy się. Dziś niestety nie możemy odwiedzić Wojtka, dlatego postanowiłam że zabiorę Basia ze sobą na zakupy aby trochę się rozluźniła, a Tomek i reszta postanowili, że zrobią sobie męski wieczór. Nowy York jest bardzo dużym miastem, ale my nie zwracałyśmy na to uwagi. Jestem nie chwaląc się nawet bogata wiec nie oszczędzałam pieniędzy i wyruszyłyśmy do najdroższych sklepów jakie mogły by tu być. Ja oczywiście kaleka, może i potrafiła bym się dogadać z Amerykaninem ale na migi. Za to Basia płynnie mówi po angielsku i zakupy szły nam bez problemu. Zajęło nam to około kilku godzin. Nowy York wygląda ślicznie w nocy, po zakupach całe padnięte postanowiłyśmy wpaść do baru i oblać nasze wszystkie problemy. Zamówiłyśmy najdroższe drinki i szalałyśmy na parkiecie, w końcu to był nasz wieczór. Oczywiście martwiłam się o Wojtka nie mówiąc już o Basi, ale naprawdę przydała nam się taka dawka odpoczynku. Byłyśmy kompletnie pijane, chłopaki zapewnie też, więc postanowiłyśmy że nie będziemy do nich dzwonić. Po taxi też nie chciałyśmy dzwonić ze względu na to, że nie chciało nam się w śród tych zakupów szukać portfela. Zdjęłyśmy szpilki i zachrzaniałyśmy na boso do hotelu.

Rozdział 14

Kiedy lekarz już do nas podchodził w kieszeni zaczął dzwonić mi telefon. 
- Kto to może być ? - Powiedziałam do Tomka, patrząc na niego dziwnym wzrokiem. Numer był nieznany.
-Pójdę odebrać, a ty pogadaj z lekarzem. - Tomek kiwną głową, a ja odeszłam kawałek .
U Tomka:
-Pana dziewczyna jest już w dobrym stanie. Jeszcze kilka badań i może ją pan odebrać zajmie to około godziny. - Powiedział do mnie lekarz.
-Dobrze dziękuje. Ale to nie jest moja dziewczyna.
-Nie ? To przepraszam... Po prostu stwierdziłem to po tym jak pan się świetnie nią zajmuje. - Cały się zaczerwieniłem, nie wiem czemu. Basia była ładna i fajna, ale to tylko moja przyjaciółka, do Madzi czuje coś więcej.
-A tak miedzy nami mógł bym autograf dla córki ? - Zgodziłem się, dałem mu autograf i po chwili przyszła Madzia.
-No cześć, dzwonili z banku. Takie tam głupoty. I co z Basią?
-Wszystko okey. Za godzinę będzie mogła wyjść.
-To dobrze jestem strasznie zmęczona. - Powiedziała wtulając się we mnie i zasypiając. A ja cały czas myślałem o tym co powiedział lekarz. Po dziesięciu minutach Madzia się obudziła, wzięła od mnie kluczyki i pojechała do domu zabrać kilka rzeczy moich, swoich i Basi oraz przy okazji wziąść szybki prysznic. Magdy nadal nie było, zobaczyłem jak Basia wychodzi już z sali badań. Korytarz był cały pusty, a w recepcji siedział tylko tłusty facet który prawie usypiał.
-Przepraszam was. - Powiedziała, z smutkiem w oczach, siadając obok mnie.
-Nic się nie stało nie przejmuj się już tym.
-Gdzie jest Magda ? - Spytała spuszczając głowę w dół. Miałem przez chwilę wrażenie, że łza spływa jej na podłogę. Powiedziałem że pojechała do domu po kilka rzeczy. Wyprostowała się i oparła głowę o ścianę.
-Dziękuje, za to że kiedy was potrzebowałam byliście przy mnie. - Nastała cisza, spojrzała się głęboko w moje oczy i wtedy była moja i jej chwila słabości, po prostu pocałowaliśmy się, szybko odpychając.
-Przepraszam. - Powiedziałem
-Nie to ja przepraszam. Jesteśmy bardzo zmęczeni, a mi po prostu brakuje Wojtka. - Po tych słowach siedzieliśmy cały czas cicho czekając na Magdę. Kiedy już przyjechała, pojechaliśmy na lotnisko. Całe Afro już było pousadzane w samolocie, siedliśmy na swoich miejscach i pousypialiśmy. Przed nami jeszcze cztery godziny drogi i witaj NYC.

Rozdział 13

Po rozłączeniu się od razu zaczęłam płakać. 
-Co się stało. ? – Spytał przestraszony Tomek. Wszystko mu od razu opowiedziałam. Złapał się za głowę, wziął szybki prysznic i od razu pojechał do menadżera. Reszta zespołu dowiedziała się o tym migiem i kupiła bilety do NYC, dla każdego, nawet Basi chodź wiedzieli już o całej sytuacji.Myślałam tylko „Kurde.. Co ja jej do cholery powiem?” Szybko zeszłam na duł do pokoju gościnnego, Basia nadal spała. Nie chciałam jej budzić, ale pewnie by mnie zabiła gdybym tego nie zrobiła, więc od razu zaczęłam ją szturchać.
-Co się dzieje, gdzie ja jestem ? Czemu płaczesz ? – Spytała nieprzytomna.
- Proszę, obiecaj mi że cokolwiek ci powiem, nie będziesz płakać. – Spojrzała od razu we mnie z łzami w oczach.
- Wojtek znajduje się teraz w szpitalu, w stanach miał katastrofę lotniczą, jest w ciężkim stanie.
-Czy ty jesteś jakaś nienormalna… ? Jak mogła bym nie płakać? Co ty byś zrobiła gdyby Tomek…. – Nie dokończyła od razu pobiegła do toalety i zamknęła się na klucz. Zaczęłam walić w drzwi.
- Baśka ! Otwieraj !
-Nie To wszystko moja wina ! Gdybym nie pocałowała się wtedy z Torresem wszystko by…. – Nagle wszystko ucichło. Zaczęłam walić w te drzwi jak szalona. Nie wiedziałam co mogło tam się stać, nikt się nie odzywał. Wzięłam zapasowe klucze od drzwi, i tak byłam zdenerwowana ,że chyba je wywarzyłam a nie otworzyłam. Leżała w środku w kałuży krwi. Pierwsze co zrobiłam, to złapałam za telefon wykręciłam Numer na karetkę i ucisnęłam przepaską krwotok. Kiedy pomoc była już na miejscu, oznajmili że gdybym nie zrobiła ucisku, Basia mogła by już nie żyć. Pojechałam z nią do szpitala i czekałam na skończenie wszystkich badań. Usłyszałam jak zaczął dzwonić mi telefon, w sumie było jasne że to Tomek. Opowiedziałam mu o tej całej sytuacji, jak Basia zareagowała na wiadomość o wypadku.
- Co jej strzeliło do głowy? Czy ona już całkiem oszalała? Zaraz tam będę. – Powiedział zdenerwowany, a ja w końcu mogłam chwilę odsapnąć. Dziesięć minut później był już na miejscu.
-I jak tam z Basią ? Wylot mamy za jakieś pięć godzin. Cała trasa koncertowa do dupy, odwołana.
W tej chwili wszedł lekarz mam nadzieje że ma dobre wieści.

Rozdział 12

U Magdy : 
Co mogło się znów stać ? Przecież było tak pięknie, a tu nagle dupa ? !. Byliśmy już z Tomkiem na miejscu. Wysiadając z samochodu ,zaczęliśmy słyszeć krzyki. 
- Co mu nagadałaś ?! Znowu chcesz mi namieszać w życiu !! – Szybko tam podbiegliśmy, ponieważ głos brzmiał dokładnie jak Basi. Wokół Bujki było dużo ludzi. Tomek odsuną stojących tam, złapał mnie i pociągną do środka. Widziałam jak Basia leży na jakiejś dziewczynie w podartej sukience waląc ją po buzi. Tomek podbiegł tam rozdzielając je. Tą buzie poznałabym wszędzie. Dziewczyna bita przez Basie to Kanka.
-O… proszę , proszę. Magdalenka chodzi ze swoim ukochanym, z przed lat. - Powiedziała Kanka ocierając krew z twarzy .
-Kanka, widać po tobie, że na starość ci się pojebało coś w głowie. – Nagle zaczęła iść do mnie z łapami, ale jeden chłopak zaczął ją przytrzymywać. Ni , z tego ni z owego nagle wybuchnęła wielkim śmiechem, wyrwała się i odeszła.
-Co tu się W ogóle stało ? –Spytałam Basi. Tomek wziął ją na ręce i zaniósł do auta. Był dla niej bardzo dobrym przyjacielem, cieszyłam się że mam takiego chłopaka. Będąc już w samochodzie, siadłam z Basią z tyłu. Położyła głowę na moich kolanach i zamknęła oczy kładąc się do snu, poczułam od niej alkohol.
-Piłaś coś?
-Musiałam coś wypić, żeby załagodzić ból. Wojtek mnie już nie chce, bo Kanka mu opowiedziała, że wczoraj mnie widziała jak byłam u jej brata i się z nim kochałam.
-I Wojtek w to uwierzył ? Nie chce mi się wierzyć.
-Wojtuś uwierzył, ponieważ… Jej brat podszedł do niego i to potwierdził. – Kiedy to mówiła, spływała jej łza po policzku, ale była tak pijana, że od razu zasnęła kuląc się i przytulając do bluzy Tomka leżącej z tyłu auta, być może myślała że to Wojtka.
Kiedy dojechaliśmy do naszych domków nad jeziorem, stwierdziliśmy z Tomkiem ,że nie ma co tu zostawać bo Basia i tak źle by się tu bawiła bez Wojtka ,a samej jej nie zostawimy. W końcu musi mieć jakieś wsparcie od przyjaciół. A skoro nawet jeszcze nie mamy rozpakowanych walizek od razu wpakujemy je do auta i pojedziemy do Warszawy. Po kilku godzinach jazdy Tomek był już strasznie padnięty. Nie rozdzielaliśmy się już po domach ,tylko wszyscy razem pojechaliśmy do mojego mieszkania. Basia nadal spała więc Tomek znów wziął ją na ręce i zaniósł do gościnnej sypialni ,a my poszliśmy padnięci do mojego pokoju. Spaliśmy jak zabici.
U Wojtka:
Nadal nie mogę zapomnieć o Basi, bo przecież ją kocham. A co jak popełniłem błąd. Nawet nie dałem się jej wytłumaczyć.
-Prosimy nie panikować, wszystkich państwa proszę o założenie masek tlenowych i zapięcie pasów bezp…
U Magdy :
Z samego rana obudził mnie dzwoniący telefon. Tomek od razu schował się pod podusze.
-Halo.. – Powiedziałam z nie pewnością. Numer był z zagranicy. Ale to co usłyszałam mnie przeraziło, cała się zaczęłam trząść. Amerykański doktor Collins, oznajmił mi że samolot w którym leciał Wojtek uległ katastrofie. A mój Numer był jedynym po kolei który odebrał. W tej chwili doktor nie mógł mi powiedzieć w jakim stanie dokładnie jest Wojtek, wiedział tyle że leży na ostrej terapii i ma wiele połamanych kości.

Rozdział 11

Będąc już w środku, Basia siedziała odwrócona tyłem i skulona z płaczu.
-Wiem że to bardzo cie boli, ale uwierz że jeżeli będziesz się nad sobą wiecznie użalała to nic z tego nie będzie. Musisz walczyć. – Po chwili przerwał mi Tomek wchodząc do pokoju z uśmiechniętą miną. 
-Zbieraj się Basiu . Wytłumaczyłem mu wszystko i powiedział że jeszcze się zastanowi nad kwestią wyjazdu. Teraz ubieraj się to cie podwiozę pod kawiarnie niedaleko, Wojtek tam już na ciebie czeka. –Czym prędzej otarła łzy i zaczęła robić sobie makijaż, fryzurę i nałożyła sukienkę w której się poznali. Wyglądała ślicznie, pocałowałam się z nią w policzek na pożegnanie i czekałam potem tylko aż Tomek z powrotem tu przyjedzie.
Po kilku minutach już był i mówił, że jak się nawzajem zobaczyli, to od razu stanęły im łzy w oczach, podbiegli czym prędzej do siebie i nie mogli się odkleić.
-Cieszę się że się pogodzili. Basia by to bardzo długo przeżywała. - Oznajmiłam.
-Też się cieszę bo Wojtek niby tego nie okazuje ,ale bardzo to po nim widać. – Przeczekaliśmy chwile w ciszy, podeszłam do Tomka przytulając się w jego ramie. Widać było po mnie i po nim że chcemy rozładować tą sytuacje, więc po chwili Tomek przerzucił mnie przez ramie i szybko wybiegł przed dom kierując się w stronę jeziora.
-Co ty chcesz zrobić, proszę! puszczaj! – Wiłam się i krzyczałam. Ten tylko się zaśmiał, wbiegł na molo i postawił na ziemie trzymając mocno za ręce. Stałam tyłem od wody a on przede mną.
-Nie można tak się smucić, mamy wolny dzień. – Powiedział po czym mnie pocałował i wpadliśmy razem do wody. Kiedy się wynurzyłam, zaczęłam się śmiać i chlapać go wodą.
-O nie! Nie daruje ci tego! – Wykrzykną Tomas, łapiąc mnie za biodra i wciągając pod wodę.
**********************
W tym samym czasie u Basi :
Przytulałam się do niego bardzo długo, bo przecież niedawno myślałam, że stracę go już na zawsze. Rozpłakałam się. Sama nie wiem , czy ze szczęścia, czy może ze smutku.
-Nie, płacz. Tomek mi wszystko wyjaśnił. Ja naprawdę Ciebie kocham i kochać będę. – Złapał mnie za jedną rękę otarł moje łzy i zaprowadził do środka. Idąc do naszego stolika, zwróciłam uwagę na jedną dziewczynę siedzącą za nami. Miałam pewność, że z skądś ją znam. Wojtek miał założone na sobie okulary, aby nikt go nie rozpoznał, lecz to nic nie dało.
-Basia! Co ty tu robisz ? Dawno cię nie widziałam, nadal chodzisz z tą Magdą ? - Patrząc na jej twarz zdałam sobie wrażenie z tego, że to osoba której nie znosiłam w szkole.
-A tak, cześć Kania. Dawno cie nie widziałam – Wymawiałam z niechęcią.. – Tak, nadal się przyjaźnie z Magdą.
-Jeszcze będziesz tego żałowała. – Powiedziała dosiadając się. Po chwili, dopiero zorientowała się , że mężczyzna siedzący obok mnie to Wozzo.
-O matko ! To Łozo ! – Wykrzyknęła mi prosto do ucha – Ty pierwsza robisz z nim sobie zdjęcie ? Czy ja ? – Spytała się mnie. Wojtek od razu się roześmiał pod nosem.
-Nie krzycz tak – Powiedziałam.
-To co nie robisz z nim sobie zdjęcia ?
-Bo wiesz.. ja tu nie siedzę żeby zrobić sobie zdjęcie. Wojtek to mój chłopak. – Mina jej zbladła. Nie wiedziała co powiedzieć. Po chwili tylko się spytała, czy to prawda, a Wojtek jej odpowiedział że tak.
-No, ale chyba mi nie powiesz że Magda chodzi z Tomsonem, albo Baronem. – Razem z Wojtkiem buchnęliśmy śmiechem.
-No, nie chce ci psuć humoru, ale od pewnego czasu Magda chodzi z Tomkiem. – Ze złości zrobiła się cała czerwona, zapomniała nawet o tym żeby sobie zrobić zdjęcie z Wojtkiem. Czym prędzej pobiegła do swojego stolika. Ona szczerze mnie nienawidziła, ale Magdy jeszcze bardziej.
-Szybko pójdę do toalety, zaraz wracam. –Powiedziałam Wojtkowi idąc w stronę łazienki. Odwracając się zobaczyłam jak Kania chyba sobie przypomniała o tym zdjęciu i siadła obok niego.
Kiedy wychodziłam już z tej toalety, zauważyłam że przy naszym stoliku nikogo nie ma. Pomyślałam że może Wojtek poszedł do łazienki. Więc siadłam przy stoliku, i na niego czekałam. -Dziwne… rachunek był już zapłacony, ale jak to ? – Pomyślałam. Po chwili przyszedł mi sms.
Od Wojtek:
Ciągle mnie okłamujesz. Wiem że to chamskie ale muszę zerwać z tobą przez telefon, ponieważ moje serce nie wytrzymają już patrzenia na twoje piękne oczy. Pocałunek z Torresem ci wybaczyłem, ale to już jest przesada co robiłaś pod moją nieobecność ,żegnaj. Ja już jestem na lotnisku, więc więcej się już na pewno nie zobaczymy.
Wtedy moje serce pękło na milion kawałków. Szybko wyszłam z baru i siadłam na ławce która tam była. Złapałam się za głowę myśląc „Co ja kurwa, znowu źle zrobiłam ?„ . Szybko złapałam za telefon i zaczęłam dzwonić do Magdy.
-Halo, Basia i jak tam poszło.
-Daj mi szybko na chwilę Tomka.
-Dobrze. Już ci daje. –Wiedziała, że coś już jest nie tak.
-Halo Tomek ? Proszę przyjedziecie pod ten bar szybko, po mnie.
-Spoko. Coś się stało. ?
-Nie ważne, czekam na was jedźcie!!. – Rzuciłam słuchawką, kulając się i żaląc nad sobą. W pewnym momencie pomyślałam sobie, że ja mu przecież nic nie zrobiłam, a Kanka po moim odejściu od stołu od razu się do niego przysiadła. Wiedziałam, już że to na 1oo % ona coś nakręciła

Rozdział 10

Obudziłam się leżąc w łóżku obok Tomka. Podniosłam się łapiąc za głowę i szturchnęłam go.
– Gdzie my jesteśmy ?
- Cześć .. myślałem że dzisiaj będziesz miała wielkiego kaca – zaśmiał się – Jesteśmy już nad jeziorem, pokoje są już podzielone, więc nie przejmuj się tym. – powiedział wstawiając z łóżka i zaczął nakładać spodnie i bluzkę. – Skoro już się obudziłaś to rozejrzyj się po mieszkaniu, a ja pójdę obudzić Wojtka i pojadę z nim do sklepu żeby kupić wam coś na śniadanie.
- Kochani jesteście ! – Powiedziałam całując go w czoło i jeszcze na trochę położyłam się spać.
Kiedy już się obudziłam zdałam sobie z tego sprawę ,że minęła już dobra godzina. Rozciągnęłam się i poszłam do ich pokoju obudzić Basię. Ale tam już jej nie było , pomyślałam sobie w takim razie że może znajdować się już przed telewizorem czekając na śniadanie i się nie pomyliłam. Podeszłam do niej i pocałowałam ją w policzek.
-Gdzie poszli chło… - Nie dokończyła bo po chwili wszedł, Wojtek i Tomek . Tomek szybko złapał mnie za rękę i zaprowadził do pokoju obok.
-Ja ciebie na prawdę kochałem ,a ty pod moją nieobecność , po prostu mnie z nim zdradziłaś ! – Krzyczał strasznie, rzucając artykuł z gazet na stół w którym było zdjęcie gdzie się całowali. Tomek mnie do siebie przytulił i czułam boi się o Wojtka. Dokładnie słyszałam jak ona mu tłumaczyła że to nie tak jak myśli, jednak on nie wierzył.
-Wiesz co?! nie chciałem ci tego mówić, ale miałem zamiar zostać w Polsce dla ciebie. Teraz nie chce żeby targały mną wspomnienia, wyjadę do New York. A kiedy wrócę już mnie nie zobaczysz.
– Spoglądałam cały czas przez uchylone drzwi. Widziałam jak po Wojtka policzku zleciała łza. Wziął swoje jeszcze nie rozpakowane walizki i po prosu wyszedł. Basia od razu, wybiegła z salonu do swojego pokoju i zamknęła się tam. Chciałam do niej iść, ale zrozumiałam ją że chce zostać sama.
-Wojtek powiedział, że musi od Polski odpocząć i chce spełnić swoje marzenie, choć dużo w to wątpię bo z takim dołem raczej mu się nie uda. A prędko nie wróci. Ja też nie będę miał lekko bo dają nam zastępstwo na trasę koncertową. – Westchną Tomek, po czym zobaczył że jest mi bardzo smutno i mnie przytulił. Zaczęłam płakać mu w ramie. I oskarżać się że to moja wina. Gdyby Tomka wtedy przy mnie nie było cały czas bym siebie oskarżała. Teraz już wiem jak czuje się Basia. Tomkowi było strasznie głupio, zaczął dzwonić do Wojtka żeby mu powiedzieć że to pewnie nie porozumienie ,a ja stojąc pod drzwiami od pokoju Basi i dobijając się do niej ,cudem w końcu mnie wpuściła.

Rozdział 9

Gdy piosenka się kończyła, przypomniało mi się, że Basia pilnie potrzebuje mojego wsparcia. Szybko pobiegłam za kulisy ,niestety ochroniarz pomyślał, że jestem po prostu natrętną fanką i nie miał najmniejszego zamiaru mnie wpuścić. Strasznie się wkurzyłam!
-Proszę pana tam na scenie jest mój chłopak ! A w środku moja koleżanka która potrzebuje pilnie pomocy! - Wytłumaczyłam. Ale po co ja w ogóle się starałam, to było wiadome że mi nie uwierzy.
Jednak dałam sobie spokój i zadzwoniłam do Basi mówiąc że nie mogę do niej wejść do środka. Miałam jednak wielkie szczęście, chłopaki mieli chwile przerwy. Tomek podszedł do ochroniarza i powiedział mu że mogę wejść.Ten od razu zrobił zdziwioną minę do której wypięłam język. Pobiegłam szybko do garderoby. Siedziała tam Basia , cała rozpłakana.
-Już jestem spokojnie, proszę tylko nie płacz.- Powiedziałam przytulając ją do siebie.
-Ale i tak się o tym dowie – mówiła, szlochając z łzami w ustach.
-Co ? Torres mu powie ?
-Nie, Nie o to się rozchodzi. Nie wiem, jak do tego mogło dojść, ale już po godzinie czasu wszędzie trąbili o tym w sieci – Kiedy o tym mówiła jeszcze bardziej wpadła w płacz. Tak mnie to rozczuliło że sama się popłakałam.
-Proszę nie płacz – powiedziałam z łzami w oczach, i już po chwili spływały mi na podłogę. W końcu jesteśmy prawie jak siostry, i tak sama z siebie zareagowałam. Wiedziałam że to się bardzo źle skończy, bo Wojtek bardzo kocha Basie, a kiedy się o tym dowie złamie mu to serce na tysiąc kawałków.A jego przyjaźń z Torresem legnie w gruzach. Otarłyśmy łzy. Pocieszyłam Basie tym, że może się o tym nie dowiedzieć skoro jedziemy na 2 tygodnie nad jezioro, a tam w końcu będziemy tylko my i nikt więcej. Potem może media się uciszą, choć bardzo w to wątpiłam. Ale musiał to powiedzieć aby ją uspokoić. Po chwili weszli chłopaki.
-Co wy płakałyście? – Spytał zdziwiony Lajan po czym wszyscy rzucili się na nas wzrokiem. Żeby wybrnąć z sytuacji od razu zarzuciłam tekstem, że po prostu wspominałyśmy sobie dawne czasy.
Wojtek i Tomek zaproponowali grupowego niedźwiadka żeby nie było nam smutno. Co prawda, to prawda , poprawiło nam to trochę humory,ale widać było po minie Torresa, że wiedział o co się rozchodzi.
-To co ? Po udanym koncercie trzeba zabalować – Powiedział rozbawiony Bartek i zaczął zabierać wszystkie rzeczy.
-Dobra dziewczyny wy idźcie już do auta, a my się z chłopakami przebierzemy i zaraz do was dojdziemy, chyba że chcecie popatrzeć ? – Zarzucił tekstem Wozzo. Po czym wszyscy zaczęli się śmiać a my pobiegłyśmy do samochodu.
**********************
Po udanej imprezie byłyśmy kompletnie pijane. Zapomniałyśmy o wszystkich problemach i podtrzymując się nawzajem śpiewałyśmy „We are The Lumerjaxxx”. Chłopaki na szczęście za dużo nie pili, więc wzięli nas na ręce i zaprowadzili do samochodu jadąc już w stronę n
aszego miejsca wypoczynku.

Rozdział 8

Rano obudził mnie telefon, ledwo co podniosłam głowę. Spojrzałam na ekran i go odebrałam.
-Halo - Powiedziałam zaspanym głosem.
-Magda, potrzebuje pomocy. -Przestraszyłam się i od razu gdy to usłyszałam ocknęłam się.
-Tak ? O co się rozchodzi - Nagle usłyszałam szlochanie. 
-Dzisiaj kiedy ruszyliśmy już na koncert, Wojtek zapomniał zabrać ze sobą telefonu, więc kierowca się zatrzymał, a on wezwał taksówke i pojechał do domu. Na koncert zapewne się spóźni, ale nie w tym problem. Kiedy odjechał Obok mnie siadł Torres. Zaczęliśmy sobie rozmawiać o różnych głupotach. W pewnym momencie zauważyłam że mamy postój wyszłam szybko z samochodu i poszłam kupić sobie kawę, z uprzejmości oczywiście zapytałam się czy też by nie chciał. Zgodził się i poszedł ze mną. Nalegał że zapłaci za kawę, odmawiałam ,ale nareścię odpuściłam i on zapłacił. Wyszliśmy pod stacje benzynową i siedliśmy na ławce. Czekaliśmy na to, aż kierowca zapełni bak. Torres cały czas na mnie się patrzył ,aż w końcu powiedział że mam bardzo śliczne oczy i mnie pocałował. Cała zrobiłam się czerwona i uciekłam do autokaru. Nie wiem co mam zrobić. - Byłam przerażona. Ale chwilę pomyślałam i krzyknęłam.
-Co ? Już jesteście w drodze na koncert ? - Spojrzałam szybko na zegarek - Kur*a ! Przepraszam cię! Wiesz że zawsze ci pomogę ale teraz właśnie wstałam! Zadzwonię później! - Rzuciłam słuchawką i szybko obudziłam Tomka. Zareagował tak samo jak i ja. Szybko zaczęliśmy się przebierać. Nie zwracaliśmy nawet uwagi na to ,że jesteśmy oboje w bieliźnie. Ubieranie zajęło nam 5 min. Szybko wybiegliśmy z domu, biorąc walizki i jak najprędzej odpalając samochód.
- Na pewno się spóźnimy - Panikowałam nad uchem Tomka.
- Spokojnie. Morze jakoś wytrzymają. - Pocieszył mnie, odbierając dzwoniący telefon. To był Wojtek. Dowiedzieliśmy się ,że on też dopiero miał wyjeżdżać, więc szybko do niego podjechaliśmy. Przypomniało mi się właśnie wtedy, że miałam zadzwonić do Basi, ale jak bym miała z nią o tym rozmawiać przy Wojtku ? . Więc zaczęłam pisać z nią sms'y . Była strasznie zdenerwowana , bo w niektórych słowach zapominała o literkach. Mówiła że on też czuł się na pewno zraniony, bo się zakochał a ona go po prostu olała. Basia ma dobre serce więc raczej mu nie powie w prost że ma się odwalić. Pisała ,że z chęcią powiedziała by o tym Wojtkowi, ale po pierwsze nie chce mu psuć humoru przed koncertem , a po drugie nie chce psuć ich przyjaźni. Była rozbita. W pewnym momencie skończyłyśmy pisać bo chyba ze zdenerwowania zasnęła. Była godzina 20 : 55. Za pięć minut miał się zacząć koncert, a my do dojechania mieliśmy jeszcze dobre 10 km. z korkami. Zaczęliśmy panikować!! Nie wiedzieliśmy co robić, więc Tomek w końcu się wkurzył i zaczął wszystkich wyprzedzać. Kiedy byliśmy już prawie na miejscu na ogonie siedziała nam policja.
- Ja Pier*dole. Po prostu świetnie. ! - Krzykną Wojtek. Kiedy policjant podchodził do okienka było już dziesięć po dwudziestej pierwszej. Wojtek chciał już dzwonić do chłopaków aby odwołać koncert, ale mieliśmy niesamowite szczęście. Policjant który nas zatrzymał był fanem Afromental i powiedział że nas puści jeśli chłopaki dadzą mu autografy
-Dzięki Bogu ! - Pomyślałam. Kiedy byliśmy już na miejscu reszta zespołu stała na scenie rozgrzewając publiczność w jaki kolwiek sposób się da. A fanki krzyczały i czekały tylko na Tomsona i Wozza. Baron zauważył z daleka że chłopaki już dotarli i zaczął krzyczeć - Zaczynamy !?- Po czym każdy zaczął się drzeć potwierdzająco. Wojtek szybko pociągnął za sobą Tomka i zaczęli biec na scenę. Reszta zaczęła grać "To the end.." A kiedy miał zacząć się kawałek ze śpiewaniem Tomek i Wojtek wprost wlecieli na scenę i pokazali swoją moc. Nie wiem jak to powiedzieć, ale po prostu byłam z nich dumna.

Rozdział 7

Kiedy już wzięliśmy walizki z mojego domu od razu pojechaliśmy do Tomka. Po drodze postanowiliśmy wstąpić do sklepu. Kupiliśmy Coca Cole, Truskawki , Bitą śmietanę i czekoladę. Będąc już w domu ,a konkretnie w kuchni zrobiliśmy sobie ucztę . Truskawki w czekoladzie z bitą śmietaną, (Sorka jeżeli robię komuś smaka). Wzięliśmy wszystko i poszliśmy zanieść to na górę do jego pokoju. Oczywiście zapomnieliśmy wziąść Coli. – Kto pierwszy na dole po Picie ten mistrz. – Wykrzykną biegnąc na dół. Kiedy go wyprzedziłam zaczął dawać mi „fory” i odpychać mnie ręką. Kiedy biegł przed mną tyłem w pewnym momencie rąbną o podłogę, a ja poleciałam na niego. Chodź był moim chłopakiem cała zrobiłam się czerwona. Pomogłam mu wstać i pomasowałam mu główkę zdejmując czapkę i całując w miejsce walnięcia.
-Już dobrze ? –Spytałam uśmiechając się i nakładając mu na głowę czapkę. – Z tobą nigdy nie jest źle – Powiedział ,całując mnie szybko w usta , podbiegając do butelek i krzycząc - Wygrałem ! – Ucieszyłam się, bo lubię się patrzeć jak on się cieszy.
-A w nagrodę za to, że ja wygrałem potrzymasz Cole ,a ja zaniosę cie do pokoju na Barana. – Zaśmiałam się i szybko skoczyłam mu na plecy. Będąc na górze zauważyłam że na jednej z butelek pisze Magda ,a na drugiej Tomek.
-Co za dziwny zbieg okoliczności – Powiedziałam sarkastycznie, i pocałowałam go w tego jego szczęśliwego dziuba. Gdy zaczęliśmy jeść truskawki Tomek umoczył jedną w bitej śmietanie i wysmarował mi nią nos. Spojrzał się na mnie ,zaśmiał i w niego pocałował , z jadając śmietanę . Zaczęliśmy się głośno śmiać . Aby się „zemścić” bitą śmietaną narysowałam mu na ustach wąsy.
-Ooo nie... Jak mogłaś. Teraz będę musiał cie wyłaskotać na śmierć. – Po chwili zaczął mnie łaskotać jak tylko się dało.
-Nie, nie, nie Proooosze. – Ledwo co powiedziałam będąc łaskotana -A co mi za to dasz jak cie nie wyłaskoczę?
-A co byś chciał? – Spytałam z przerażeniem . –Chce buziaka, ale takiego ładnego, długiego i prosto w usta. – Hahahha! Śmiesznie to wyglądało kiedy nastawiał dziubek w wąsami z bitej śmietany. Zaczęliśmy się całować powoli i tak jak nigdy, było po prostu magicznie i słodko .. W końcu zasnęliśmy ,a ja rozmyślałam jak może być fantastycznie ,kiedy będziemy już w Lublinie.

Rozdział 6

Obudziłam się o godzinie 12:oo, Kiedy spojrzałam na telefon zobaczyłam tylko esemesa „ Widzę Kochanie ,że śpisz. Dobranoc :**”- Lepiej późno niż wcale- pomyślałam ,ale na sercu zawsze robi się miło. Szybko się umalowałam, zrobiłam sobie fryzurę, 
i ubrałam się w moją ulubioną sukienkę, po czym wzięłam kluczyki od samochodu i pojechałam prosto do Tomka . Po drodze pomyślałam sobie , że mogła bym znaleźć sobie jakąś prace ,ale w sumie po co skoro gdy moi rodzice umarli zostawili mi spory spadek, no cóż ale na dupie nie można siedzieć całe życie . Kiedy dojechałam do domu Tomka, zaniemówiłam. Dom był śliczny, po prostu nie mogłam w to uwierzyć. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem, po chwili otworzył mi Tomek, pocałował i wpuścił do środka. Był cały napalony tym że musimy dzisiaj coś zrobić jak najprędzej bo jutro będą jechali na koncert do Lublina. Ucieszyłam się z tego powodu.
-Do Lublina? Ale fajnie wiesz.. To moje rodzinne miasto więc bardzo się ciesze. . – Powiedziałam siadając na kanape. Zobaczył ,że trochę się tą wiadomością zasmuciłam, więc mnie przytulił i powiedział
-Nie smuć się, bo ja się robię smutny. – Nadal robiłam smutaśną minę. – W sumie ,wiesz co ? Czemu miał bym cię nie zabrać może chłopaki nie będą mieli nic przeciwko temu. A Wojtek może zabrać Basie. – Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech .. Skoczyłam na szyje Tomka z radością.
- I tak sobie pomyślałem ,że skoro nie daleko od Lublina jest super Jezioro (Piaseczno). Po koncercie możemy wyjechać we czwórkę na jakiś urlop. – Zaśmiał się. Uznałam że to mógł być świetny pomysł. A skoro jutro ja też jadę z Tomkiem do Lublina na koncert, pojechaliśmy do mnie spakować parę rzeczy na wyjazd nad jezioro. Bo przecież z Lublina do warszawy i z Warszawy nad Piaseczno nie warto tak jeździć. Powiedzieliśmy o tym Wozzowi i Basi. Oczywiście się zgodzili ,a jak by inaczej . Z Tomusiem postanowiliśmy cały dzień spędzić u niego w domu. Było oczywiście wyjebiście.

Rozdział 5

Kiedy wychodziłam z łazienki owinięta w sam ręcznik, zadzwonił telefon. Na szczęście to była Basia musiałam jej też opowiedzieć moją historie z Tomkiem. Położyłam się na łóżko i odebrałam biorąc telefon na tryb głośny.
-Haaaaallooo ! – Wykrzyknęłam w stronę słuchawki sprawiając wrażenie szczęśliwej. 
-No Heeeejj. ! Zadzwoniłam dopiero teraz bo byłam trochę zajęta. – Hym... Czym ona mogła być zajęta pomyślałam i spytałam ją o to.
-No jak to czym. W tej chwili wracam właśnie samochodem do domu zostało mi jakieś 30 minut do końca drogi więc ci wszystko opowiem.
-Jej głos był jak zahipnotyzowany kiedy o tym opowiadała. Mówiła że kiedy dojechali do domu Wozza ,on chciał szybko wskoczyć pod prysznic. Niestety musiała trochę poczekać w jego sypialni , ale podobno się opłacało bo zobaczyła wiele ciekawych rzeczy. Nie mogła nadal w to uwierzyć że z nim jest, bo przecież jakieś kilka lat temu była jego fanką „number 1”. Kiedy leżała na jego łóżku grając na konsoli i na niego czekając nagle za sobą usłyszała głos Wojtka
-Nie idź w tą stronę , jak podskoczysz będziesz miała więcej punktów - Nawet nie zauważyła jak wyszedł z pod prysznica na sobie miał tylko spodnie, morze chciał zrobić seksowne wrażenie. W każdym bądź razie ni z tego ni z owego złapał ją za twarz i namiętnie pocałował. Leżeli obok siebie i zaczęli się obściskiwać i non stop całować. Trochę to trwało, i jednak nie pojechali na miasto. Ale trzeba przyznać że opłacało im się to, bo bardziej się poznali leżąc w łóżku przytuleni do siebie i gadając o swoim życiu. A kiedy wcześniej do niej dzwoniłam dowiedziałam się ,że w tym czasie grali na konsoli. Dobrze im było. Potem ja opowiedziałam jak tam u mnie było i się rozłączyłyśmy. Basia cały czas pisała z Wojtkiem esemesy ,a ja z Tomsonem. Pisaliśmy o różnych ciekawych rzeczach i umówiliśmy się na jutro. W pewnym momencie pisania zasnęłam. Śniły mi się oczywiście głupoty jak zwykle , ale przynajmniej będę co miała opowiadać Tomkowi.

Rozdział 4

- zaśmiał się chwilę i zaczął opowiadać że kiedy wróciliśmy do domu świetnie się bawiliśmy. Potem poszłam z nim do pokoju i zaczęliśmy się całować. Ale przyrzekał że nic więcej się nie działo. Na szczęście ,bo nie chce wyjść na pierwszej randce jak „lafirynda „. Kiedy zeszliśmy do kuchni nikogo nie było… Czyli już czeka mnie sprzątanie ooo nie!! ;/. 
-Tomek możesz już iść , nie chce cie wyganiać ale sam widzisz ile mam do sprzątania.
-chętnie ci pomogę i tak nie mam co do roboty. - Powiedział łapiąc za mopa.
-Coś ty nie będę ci się narzucać.
-Ty narzucać ?muszę ci się przecież jakoś odwdzięczyć za poprawienie humoru.
-Zdjął czapkę i założył na głowę bandankę. Na początku złapaliśmy za worki na śmieci i zaczęliśmy je zbierać , potem pozmywaliśmy podłogę itp.. Kiedy w domu było już czysto zabraliśmy się za zmywanie okien.. Były całe w jakiejś piance. Okna były duże a pianka była na zewnątrz, wyszliśmy i wzięliśmy wiaderka, płyny i szmatki. Po czym Tomek nalał do wiaderek wodę przez szlauf. Gdy już były pełne zaczął mnie oblewać wodą.
-Tooooooooomek!! - Krzyknęłam po czym wzięłam mokrą ściereczkę i rzuciłam go w twarz. Zaczęła się wojna. On miał jednego szlaufa a ja drugiego, po chwili byliśmy cali mokrzy . Zmęczeni położyliśmy się na trawie i zaczęliśmy o czymś gadać.. Konkretnie o bzdurach. Było tak fajnie że jakoś nagle zaczęliśmy się całować. I zasnęliśmy na podwórku, nie było nam zimno bo był to środek lata. Leżałam w jego objęciach przez cały czas. Kiedy się obudziliśmy Tomek zabrał swoje rzeczy , po czym dał mi buziaka na pożegnanie. To było takie słodkie. Ale musiałam się dowiedzieć jak tam poszło Basi z Wojtusiem. Kiedy było około godziny 21:00, dzwoniłam do niej chyba z dziesięć razy ,ale nie odbierała, wiec postanowiłam że wezmę prysznic

Rozdział 3

Usłyszałam dzwonek do drzwi , szybko podeszłam i odebrałam zamówienie płacąc kartą kredytową. Kiedy zamykałam drzwi powoli się odwracając żeby nie wywalić jedzenia poczułam jak ktoś szybko zabiera od mnie wszystko i całuje w usta.
-Hej Tomuś już wstałeś ? – Spytałam grzecznie bo nie chciałam na razie używać słowa „Kochanie”
-Tak Madziu, nie mogłem już spać , źle się czułem. – Czyli to prawda, ja z nim jestem? Nie wiem po prostu jak mam okazać szczęście! Najważniejsze jest to że jednak jesteśmy razem .
-Zamówiłam nam sushi bo myślałam że będziecie głodni. – Powiedziałam uśmiechając się szeroko .
-Super! Idę obudzić chłopaków – Powiedział całując mnie w policzek i idąc szukać chłopaków po domu. Pierwszy przyszedł Wojtuś , cały zaspany. Podszedł do Basi i zaczął ją namiętnie całować w usta. To wyglądało tak słooodko . Wzięli sobie po porcji jedzenia i poszli do salonu na kanapę aby zostali sami.
Kiedy już Tomek zawołał wszystkich chłopaków szybko zabrali się do jedzenia. Tomek powiedział że muszę z nim pogadać więc zabraliśmy się na górę . Kiedy wchodziliśmy po schodach zauważyliśmy że Basia z Wojtkiem gdzieś wychodzą.
-gdzie idziecie? - spytałam z ciekawością. Po czym zobaczyłam jak Wojtek przychodzi z kluczykami od samochodu w ręku i łapie Basie w talii, aby już wychodzić.
-Jedziemy na chwile do Wojtusia a potem, na miasto. -Wykrzyknęła wychodząc z domu.
Szybko pobiegliśmy z Tomkiem na górę i pierwszy zaczął rozmowę.
-Wiesz wczoraj, miałem cały dzień zwalony, a kiedy się pojawiłaś od razu było lepiej. - Cała zrobiłam się czerwona bo nawet nie wiem jak mu ten dzień poprawiłam skoro nic nie pamiętam.
-Wiesz… Bo ja nie chce cię zamartwiać ale wczoraj po wszystkich drinkach ucięła mi się taśma i kompletnie nic nie pamiętam, mógł byś mi powiedzieć co się wczoraj działo .

Rozdział 2

Poszłam do kuchni i trochę ją ogarnęłam ,ale będę miała sprzątania jak wszyscy się rozejdą. Zaczęłam robić wszystkim śniadanie ,a mówiąc śniadanie po prostu zamówiłam shushi. Kiedy czekałam na zamówienie, pijąc kawę poczułam jak ktoś zakrywa moje oczy i po chwili odsłaniając je krzyczy w moją twarz.
-A Kuku!!
-Basia nie strasz mnie ! Chcesz żebym dostała zawału. ?! – Powiedziałam po czym zaczęłyśmy się śmiać
-Wczoraj to dopiero się działo! Wojtek jest świetny... Nie mogę w to uwierzyć że z nimi jesteśmy – Powiedziała po czym złapała się za głowę. Wiedziałam że będzie miała kaca. I taaa.. Jesteśmy nawet nie mam pojęcia czy ja wogóle jestem z Tomkiem po prostu jakoś cały czas nie mam pewności ,albo nie chce mi się w to uwierzyć.
-Zrobić ci kawy ?
-Chętnie – Wstałam i włączyłam ekspres do kawy.
-Zamówiłam jedzenie dla nas i chłopaków.
-Oooo.. Fajnie jestem głodna.
-No ja też, pamiętasz wogóle co wczoraj się działo jak wróciłyśmy do mnie? Bo ja już byłam nie przytomna. – Spytałam biorąc łyka kawy.
-Pewnie ,że tak. Było super chłopaki się wygłupiali i wariowali ,a kiedy już wszyscy byli padnięci ty poszłaś z Tomkiem na górę nie wiem co już tam dalej robiliście – Zaśmiała się i poszła zabrać swoją kawę. Opowiedziała mi też ,że siedziała z Wojtkiem prawie pół nocy wygłupiając się, żartując, i pijąc alkohol. Potem zaczęli się całować, tak samo im wyszło z niczego.Pocałunek trwał długo ,a kiedy wylądowali na kanapie ona siedziała na nim a on leżał pół podniesiony.
-Nie wiem jak to się stało ale kiedy się całowaliśmy nagle był bez koszulki – Oczywiście nie było nic więcej. Pod wpływem, po prostu zasnęli.

niedziela, 13 października 2013

Rozdział 1

*Wszystko co tu będzie napisane to po prostu moja wybujała wyobraźnia więc proszę nie brać sobie tego do serca .
Obudziłam się w środku nocy, wczoraj to dopiero się działo. Obok mnie leżał Tomek, padnięty po wczorajszym dniu, kiedy schodziłam do kuchni napić się czegoś żeby uleczyć wielkiego kaca zobaczyłam jak na kanapie w przed pokoju śpi Basia wraz z Wojtkiem, mocno w siebie wtuleni. Zapewne jak się obudzą będą mieli równie wielkiego kaca jak i ja. Szczerze nie pamiętam co się wczoraj dokładnie działo wiem tylko tyle że siedziałyśmy w klubie pijąc drinki kiedy właśnie ci dwaj przystojniacy wyrwali nas na parkiet dopiero po 20 min. zorientowałyśmy się że to wokaliści naszego ulubionego zespoły czyli Afromentalu. Kiedy z nimi tańczyłyśmy i piłyśmy drinki jeden po drugim, świetnie się bawiąc w pewnym momencie uciął mi się film. Obudziłam się w łóżku z Tomkiem , Basia z Wojtkiem a reszta zespoły spała w różnych kontach domu. Pro po domu to była jedna wielka rozpierducha ,aż nie chce wiedzieć co mogło się tu dziać po imprezie. .
Kiedy czułam się już lepiej i chciałam wracać na górę ,zauważyłam jak na kanapie Wojtek odwraca się w stronę Basi ,chyba lekko się zbudził przytulił ją mocniej przyciągną do siebie i pocałował w czułko. Znali się od jednego wieczoru a już widać po nich ,że się w sobie zakochali. Ciekawe jak będzie ze mną i z Tomkiem , bo kompletnie nic nie pamiętam. Może po prostu zasną koło mnie, albo i z nim jestem. W każdym bądź razie musiałam to sprawdzić. Wróciłam na górę do sypialni i położyłam się obok. Powoli się do niego zbliżałam bo może być tak ,że mnie przytuli tak jak Wojtek Basie. Poczekałam kilka minut i powoli zasypiałam kiedy poczułam jak Tomek odsuwa moje włosy na bok i całuje w tył szyi. Wtedy wiedziałam ,że wczoraj jednak coś się między nami działo. Odwróciłam się w jego stronę buzią ,a on objął mnie w talii i zaczął całować w usta. Przytuliliśmy się bardziej i zasnęliśmy w objęciach. Nie wiem czemu ale obudziłam się około godziny piątej rano.